czwartek, 27 czerwca 2013

nie wiem kiedy...

Czerwiec przeleciał, jakby trwał tylko tydzień...
a tydzień na końcu świata miał jakby 8 dni... dziwne dziwy...
pora idealna na nasze wypoczywanie... pogoda tysz idealna była...
tyle, że nasze zejście zabrało morze... i kilka, a może kilkanaście, czy kilkaset drzew...




a wydaje się takie spokojne, gdy nawet horyzont zaciera się we mgle...



jak zawsze wodą zauroczona ogfotografowałam ją ze wszystkich stron i czym się dało :)



no oczywiście... tego nie mogło zabraknąć... jedyne takie miejsce na świecie :)



a ósmego dnia pożegnałam się z moją koleżanką mewą... moimi przyjaciółkami falami...
one jedyne nie zawiodą... wysłuchają zawsze i wszystkiego... tego poważnego... i bzdurek...
nie wyśmieją... nie zdradzą... jeszcze podziękują za powierzenie sekretów... pięknym szumem...
i jak się dobrze wsłuchać... odpowiedzą... ale to bardzo rzadko...
do widzenia za rok... jak opatrzność pozwoli...

środa, 29 maja 2013

...

kończy się maj... piękny miesiąc...
tyle, że nie dla wszystkich piękny...
no cóż...
nikt nie obiecywał, że będzie zawsze i wciąż pięknie...
a dlaczego zawsze pod górkę?
qurczę!!! nawet zęby mnie bolą te, których nie mam...


a jutro i tak wstanie słońce...
a za tydzień? za tydzień nie będzie interesowało mnie nic... nic...nic...
tylko to...


już się szykuję... już...

czwartek, 16 maja 2013

mój przyjacielu...

Bo czasami naprawdę ciężko otworzyć się…
i napisać wszystko… całkowicie wszystko…
że boli…, że źle..., że płakać się chce…
I płaczę…
Bo obawa, że znów ktoś zlekceważy… wyśmieje…
Et… wariatka… sama o sobie…
i dlatego do szuflady jest więcej, niż dla przyjaciół… mimo…
bo czy to na pewno przyjaciele… wszyscy…
przyjaźń... bardzo wielkie słowo

czwartek, 9 maja 2013

niezmiennie pięknej nocy...

czasami uciekający zbyt prędko czas mnie przeraża... przelatuje mi przez palce...
niby wydaje się, że teraz (od 1,5 roku ok.) mam go więcej...
nieprawda... tyle samo... tylko inaczej organizowany...
wolniej... ślimaczej...
i nie wiem co lepsze... nie wiem...
ale do procy już nie wróciłabym... ojjjjj nie!!!
i wiem co lepsze... emeryturka :D:D:D:D:D

a dziś po burzy było za oknem tak :)

spokojnej nocy! słodkich snów :)


kiedyś tam mi w okno zaglądał :D

PS. a kasztany, oczywiście!!! :d zdążyły zakwitnąć :D

niedziela, 14 kwietnia 2013

nastała wiosna...

nawet nie wiem... kiedy ten miesiąc minął... :O
ale tak bywa, gdy jakieś zawirowania w dom trafiają...
eee... samo życie... i odpowiednio do wieku...:)
za to kilometrów na liczniku przybyło... pieszochodowym... no z małym dojazdem do lasku :D
w parku trafione krokuski :) - wreszcie są :O


a nad Brajcem tylko ptaszorki dają świadectwo wiośnie...
bo widoczek jakoś bardziej jesienny? czy cóś... :O w zeszłym roku było już trochę zielono...
liczę, że natura nadgoni
tylko czy kasztany zakwitną do matur????

piątek, 15 marca 2013

piątek... znowu piątek...

jakoś tak dziwnie się składa, że w piątki muszę cóś pisać????
a do diabłów jakoś nie doszłam...
nic nie obfotografowałam... nic oprócz mojej różyczki ...
bo poza żółtymi tulipankami, najbardziej lubię róże...
bo się uśmiechają do mnie :)
dobrej nocy :)

czwartek, 7 marca 2013

:)

nawet nie wiem jak to szybko czas ten leci...
już marzec...
przedwiośnie było... 3-4 dni... i znów zima wraca... tak mówią synoptycy...
raniutko świeciło jeszcze słoneczko...[z cyklu: z balkonu ukradkiem ;p...]


a teraz... tylko światło latarni rozświetla nieznacznie mrok...
wiatr hula... (światło w domu mruga...:O)...
i pada... na razie deszcz...
a Ty?
Ty jesteś daleko... bardzo daleko... sam...
w mroku nocy...
Tobie też latarnia daje namiastkę światła?

niezmiennie...
pięknej nocy Kochany...( chyba nie będzie jednak piękna...:( )
to może "pospacerujemy w niebie"...
http://www.youtube.com/watch?v=LTI10dG1Vvs&list=HL1362692972